Sześć rad dla przyszłego tatusia

Niezależnie od tego, czy podejmiesz decyzję o towarzyszeniu żonie w czasie porodu, czy też nie – poród i pierwsze dni po nim to jedne z ważniejszych chwil w waszym życiu. Jeśli możesz, zorganizuj sobie pracę tak, by w tym okresie nie wyjeżdżać na szkolenia czy w delegacje. Termin porodu został wprawdzie precyzyjnie określony, ale dziecko nie wie, co wymyślili lekarze i może przyjść na świat w każdej chwili. To będzie moment, w którym twoja żona będzie cię szczególnie potrzebować.

Rada pierwsza: zapnij wszystko na ostatni guzik

Zadbaj o to, żeby zawczasu spakować torbę. Samochód musi być sprawny i stać pod domem z pełnym bakiem. Na wszelki wypadek dogadaj się z kimś zmotoryzowanym, kto mógłby was zawieźć do szpitala, albo spisz numery do radiotaxi. Sprawdź też, czy na pewno lodówka i zamrażarka są pełne. Jeśli gotujesz, przygotuj obiady na kilka dni i wrzuć do zamrażalnika w niewielkich pojemnikach. Jeśli nie gotujesz, poproś o pomoc mamę, teściową, przyjaciół…

Rada druga: zadbaj o nastrój w pierwszej fazie porodu

Pierwszej fazy porodu nie warto przeżywać w szpitalu. Jeśli poród zaczyna się łagodnie, idźcie na spacer, wstąpcie na kolację albo na ciastko. Po powrocie do domu włączcie dobry film albo kasetę z ulubioną muzyką, zatańczcie, wypijcie kieliszek wina… Krzątajcie się po domu. Pionowa pozycja przyspieszy rozwieranie się szyjki macicy. Gdy skurcze staną się bardziej bolesne, zrób żonie ciepłą kąpiel, zapal świecę aromatyczną, wlej kilka kropli ziołowego olejku do kąpieli lub zapal kominek do aromaterapii. Rozluźniająco działa zapach lawendy, drzewa sandałowego, cyprysu, melisy, rumianku. Dyskretnie sprawdzaj, jak często występują skurcze (liczymy je od początku jednego do początku kolejnego). Kiedy zaczyna się skurcz, nie zagaduj partnerki, pozwól jej skupić się na oddychaniu. Bądź gotowy, by otworzyć okno albo je zamknąć, przykryć żonę lub zrobić coś, by było jej chłodniej. Pamiętaj, że im skurcze są mocniejsze, tym bardziej kobieta jest zaabsorbowana porodem – nie miej żalu, że nie docenia twojej pomocy. To tylko pozory.

Rada trzecia: dowieź ją do szpitala i po prostu z nią bądź

Gdy po odpłynięciu wód płodowych przez kilka godzin nie ma żadnych skurczów albo gdy skurcze występują co pięć minut lub częściej i trwają przynajmniej minutę, trzeba jechać do szpitala. Gdy wody płodowe są zielone, jedźcie natychmiast. Przed wyjściem z domu upewnij się, czy macie przy sobie wszystkie dokumenty związane z ciążą: książeczkę oraz torbę z rzeczami. W szpitalu bądź przy niej: chwal ją, że dobrze sobie radzi, spełniaj jej życzenia. Jeśli chciałaby być dotykana – masuj, przytulaj, trzymaj za rękę. Jeśli chce, byś zostawił ją w spokoju, aby mogła skupić się na silnych skurczach, zrób to. Wielu kobietom podczas silnych skurczów pomaga kontakt wzrokowy z partnerem. Jeśli twoja żona odwraca oczy, napina kark i traci kontakt z otoczeniem, nakłoń ją, by spojrzała na ciebie i oddychajcie razem. Dopilnuj, by czas między skurczami wykorzystywała na relaks. Jeśli ma bóle kręgosłupa, naciskaj dłońmi na jej krzyż lub masuj tę okolicę, pomóż zmienić pozycję. Trzymaj w pogotowiu miskę, na wypadek gdyby zrobiło się jej niedobrze. Przygotuj wodę mineralną i waciki, którymi będziesz zwilżał jej wargi, a także wachlarz, którym będziesz mógł ją wachlować. Jeżeli w oczach partnerki widzisz przerażenie, uważaj, by nie udzielił ci się ten nastrój. Zachowaj zimną krew. Pomagaj kobiecie zaakceptować ból, przypominaj jej, że każdy skurcz przybliża ją do celu.

Rada czwarta: nie absorbuj sobą

Musisz podjąć trudną decyzję: czy w ogóle chcesz i czujesz się na siłach uczestniczyć w porodzie. Wprawdzie panuje obecnie moda na porody rodzinne, ale to nie znaczy, że musisz się pojawić na sali porodowej. Jeśli czujesz, że nie dasz rady, powiedz o tym zawczasu. Daj partnerce szansę na znalezienie kogoś, kto ciebie zastąpi (matka, przyjaciółka, siostra, teściowa) albo czas na oswojenie się z tym, że będzie rodzić sama. Być może zresztą twoja partnerka woli być w tym momencie sama. Jeśli jednak zdecydowaliście się rodzić we dwoje, pamiętaj, że to kobieta jest teraz najważniejsza. Nie mów za dużo ani zbyt głośno, siedź spokojnie na jednym miejscu, nie trzaskaj bez przerwy zdjęć: poród wymaga skupienia, nie rozpraszaj więc partnerki. Głośne dźwięki nie służą też noworodkowi: do tej pory dochodzące do niego hałasy były tłumione przez wody płodowe i powłoki brzuszne. Nie bądź nieufny wobec personelu medycznego. Nie traktuj położnej czy lekarza jak wrogów. Pamiętaj, że im również zależy na tym, by poród odbył się sprawnie i bez powikłań. Nie rób nic na własną rękę: nie reguluj kroplówek, nie podawaj leków. Z drugiej strony nie wahaj się pytać, prosić – w końcu przyszliście tu po to, by skorzystać z profesjonalnej usługi. Powściągnij emocje: nie obrażaj się, jeśli twoja partnerka każe ci siedzieć cicho, odtrąci pomocną dłoń albo nawet zażyczy sobie, żebyś wyszedł. Nie wpadaj w panikę, gdy położna wręczy ci nożyczki i wskaże miejsce, w którym masz przeciąć pępowinę. Pępowina nie jest unerwiona, więc ani mama, ani noworodek nie czują bólu. Jeśli nie rozumiesz, że krew, pot i śluz to naturalne wydzieliny, lepiej nie bierz udziału w porodzie. Sala porodowa to nie miejsce dla estetów. Ale nie jest to również miejsce dla ginekologów amatorów: poświęcaj uwagę żonie, a nie jej drogom rodnym.

Rada piąta: zadbaj o siebie

Przede wszystkim wyśpij się: masz przecież za sobą wspólny poród albo nieprzespaną noc pełną stresów. Kiedy noworodek pojawi się w domu, na spokojny sen nie masz co liczyć. Zorganizuj pomoc – poproś mamę, teściową, sąsiadkę, wyznacz zadania, ustal dyżury… W pierwszym okresie będziecie zapewne tylko we dwoje z waszym noworodkiem – i tak jest najlepiej, ale twój urlop wkrótce się skończy, a dodatkowe ręce do domowych prac są niezbędne.

Rada szósta: pożegnaj złudzenia

Może nie będzie tragicznie, ale łatwo też nie będzie. Nawiąż kontakt z maluchem jak najszybciej – możesz przy nim robić wszystko oprócz karmienia piersią. Szczególnie, jeśli żona jest w złej formie, ty przejmij opiekę nad małym. Nie pozwól partnerce zasklepić się w roli matki – przywitaj ją prezentem tylko dla niej (raczej nie perfumami – bo noworodek trudno znosi silne zapachy, ani nie nowym ciuchem – bo żona potrzebuje trochę czasu, by wrócić do formy po porodzie). Przypomnij sobie radę pierwszą dla ojca w ciąży: daj sobie czas na oswojenie się z własnym dzieckiem, na pokochanie go, na przyzwyczajenie się do innego rytmu życia, na rozpoznanie nowego wymiaru relacji z partnerką. Pojawienie się dziecka jest szansą na nowe doznania nie tylko dla kobiety, także dla ciebie.

Jak możesz nawiązywać kontakt ze swoim nienarodzonym dzieckiem?

Dziecko, które od samego początku otoczone jest miłością, rozwija się szybciej. Gdy jesteś szczęśliwa, w Twojej krwi zaczynają krążyć endorfiny – hormony szczęścia. Już od szóstego tygodnia życia są one również obecne w organizmie maleństwa. Ono doskonale wyczuwa otaczającą je atmosferę. Dobrze wie, czy pojawia się na tym świecie jako oczekiwany gość, czy intruz.

Pierwsze rozmowy

Pierwszym podstawowym krokiem rodziców, aby nawiązać więź i dialog
z poczętym dzieckiem, jest jego akceptacja, jako pełnoprawnego członka rodziny. Jedną z form akceptacji dziecka, jako nowego członka rodziny i chęć podjęcia dialogu z nim jest nadanie mu tzw. imienia zastępczego, którym przez okres życia płodowego, będziesz zwracać się do niego. Rozmowę, jako formę komunikacji i nawiązania więzi z dzieckiem możesz prowadzić w formie monologu, poprzez czytanie dziecku wierszy, bajek, historyjek lub dialogu, czyli głośnej rozmowy z dzieckiem lub w myślach, koncentrując swoje myśli na nim. Tematy rozmów niech wynikają z konkretnych sytuacji i będą wyrazem twoich indywidualnych przeżyć. Przez okres 9-ciu miesięcy masz szansę na wypracowanie własnego stylu dialogu z dzieckiem, który zaprocentuje w przyszłości.

Muzykoterapia

Około 4 miesiąca życia łonowego twoje dziecko zaczyna słyszeć odgłosy
z zewnątrz, dlatego bardzo dobrą formą kontaktu z dzieckiem jest śpiew
i wspólne słuchanie muzyki. Słuchając twojego głosu, dziecko uczy się rozpoznawania go i nie jest istotne czy umiesz śpiewać czy nie, gdyż takim głosem będziesz zwracać się w przyszłości do dziecka. Śpiewaj to, co lubisz, najlepiej kołysanki lub piosenki pogodne, melodyjne, spokojne. Możesz też do znanych sobie melodii układać własne słowa i w ten sposób sama komponować piosenki tylko dla swojego dziecka. Dzieci uwielbiają słuchać muzyki, preferują dźwięki o niskich częstotliwościach, a więc głównie muzykę poważną. Poprzez ruchy dziecka jesteś w stanie określić czy dziecku podoba się słuchana muzyka. Najnowsze badania dowiodły, że ulubioną melodię swojej mamy maleństwo zapamiętuje już od dwudziestego tygodnia ciąży. Do badania wykorzystano muzykę klasyczną, reggae, pop, rock. Największym zaskoczeniem było to, że nawet po upływie roku od urodzenia badane w Wielkiej Brytanii dzieci bez trudu rozpoznawały dźwięki muzyki, jakiej ich matki słuchały pół godziny dziennie przez ostatni trymestr ciąży! Jednocześnie okazało się, że dla malców nie miał znaczenia styl prezentowanej muzyki – zapamiętywały równie dobrze dźwięki Mozarta, Vivaldiego czy zespołów rockowych.

Nie możesz doczekać się chwili kiedy zobaczysz swoje dziecko? Spróbuj wizualizacji!

Przygaś światło, wycisz telefon, włącz przyjemną muzykę. Usiądź wygodnie. Zamknij oczy…Postaraj się aby żaden mięsień nie był napięty…Rozluźnij mięśnie twarzy, rozchyl usta, poruszaj językiem. Odpręż się. Usuń ze swojego umysłu wszystkie myśli…Na chwilę postaraj się zapomnieć o wszelkich problemach, obawach, sprawach
do załatwienia…

Wyobraź sobie, że jesteś na nadmorskiej plaży…Jest słoneczny dzień…Morze jest spokojne, szum fal działa kojąco i relaksuje cię…Leżysz na leżaku…na leżaku obok leży twój partner… Promienie słońca przyjemnie ogrzewają twoje ciało…Ciepły piasek masuje twoje stopy…Jest ci wygodnie…Chcesz aby ta chwila trwała długo…

Teraz wyobraź sobie wasze nienarodzone dziecko…Jak ono wygląda…? Czy znasz już płeć…? Czy to chłopiec…? A może dziewczynka…?
Do kogo jest podobne…? Do ciebie czy do twojego partnera…? A może do któregoś z dziadków…? Czy ma włoski…? Jakiego koloru są jego oczka…? Jaki ma nosek…? Wyobraź sobie co twoje maleństwo teraz robi…? Śpi…? Pomyśl o czym może śnić…? Przeciąga się…? A może ziewa…? Robi grymasy…? Marszczy zabawnie nosek…? Otwiera
i zamyka oczka…? Ssie kciuk…? Pływa sobie w wodach płodowych….jest mu ciepło….wygodnie…czuje się bezpiecznie…..Odczuwa twój spokój…Intuicyjnie odbiera zadowolenie
i miłość….

Teraz wyobraź sobie swoje dziecko tuż po urodzeniu….Jest całe
i zdrowe….Swoim krzykiem oznajmia wszystkim : już jestem!!!…. Ma różową skórę….pyzate policzki…..mały….zadarty nosek…

Niepewnie otwiera oczka….mruży je pod wpływem światła…Ma maleńkie rączki…dłonie zaciśnięte w piąstki…Przytulasz je do siebie….całujesz….kołyszesz….ogrzewasz swoim ciałem……….

Wyobraź sobie teraz, że twoje dziecko ma już rok….Jak wygląda…? Zaczyna stawiać pierwsze kroki…Idzie do ciebie z wyciągniętymi rączkami…..niepewnie stawia kroki…radośnie się uśmiecha…Bierzesz je w ramiona….Jesteś szczęśliwa.

Scroll Up